Maski Hairy Tale Cosmetics: emolientowa Biana i proteinowa Oatme.

Marka Hairy Tale Cosmetics okazała się nowościowym hitem zeszłego roku. Jako świeżynka na polskim rynku szybko zyskała grono fanów, w tym również mnie – moje serce w pierwszej kolejności skradł szampon Murky. Teraz, po trzech miesiącach regularnego testowania mogę powiedzieć, że dwie maski – Biana i Oatme – również stanęły na wysokości zadania, każdorazowo zachwycając swoim działaniem.

Opakowania.

Obie maski zamknięte zostały w plastikowych, odkręcanych słojach. Są bardzo wygodne w użyciu, do tego po wykończeniu produktów bez problemu możemy wykorzystać je w domu w formie organizerów na drobiazgi 😉

Etykiety kosmetyków spójne są z szatą graficzną HTC – mają w sobie to coś, co już na pierwszy rzut oka pozwala na rozpoznanie marki. Oczywiście, oprócz ślicznych grafik, znajdziemy na nich podstawowe informacje: jakiej porowatości są dedykowane, jakie składniki zawierają, jak z nich korzystać, by dały najlepsze efekty.

Zapach i konsystencja.

Obie maski są bardzo gęste i niezwykle treściwe. Oatme jest bardziej maślana, Biana z kolei ma konsystencję ubitego kremu tortowego 😉 Obydwie są okrutnie wydajne – przy cienkich włosach wystarczy ilość adekwatna do średnicy 20groszówki.

Zapachy obu kosmetyków są powalające! Są słodkie, ale nie mdłe – sprawiają, że za każdym razem cienkie mi ślinka! Oatme łączy w sobie woń truskawkowej mamby z mlecznym aromatem budyniu – przywodzi na myśl wspomnienia z dzieciństwa 😉 Biana za to, chociaż wciąż słodziutka, ma w sobie bardziej orzeźwiające nuty – delikatny zapach pigwy jest w niej wyraźnie wyczuwalny.

Niezaprzeczalną zaletą obu zapachów jest również fakt, że aromaty dość długo się utrzymują, umilając każdorazowe przeczesywanie włosia 😉

Składy.

Obie maski bogate są w oleje, wyciągi roślinne i emolienty – to właśnie dlatego tak dobrze dociążają i wygładzają kosmyki:

  • rozpuszczalny w wodzie emolient pozyskiwany z oleju słonecznikowego
  • olej z pigwowca japońskiego
  • olej z kiełków pszenicy
  • wyciąg z nasion pigwy
  • olej lniany
  • rozpuszczalny w wodzie emolient pozyskiwany z nasion brokuła
  • estry jojoby
  • olej ze słodkich migdałów
  • uwodorniony olej roślinny
  • hydrolizowane proteiny owsa
  • ekstrakt z owsa
  • hydrolizowane proteiny pszeniczne
  • hydrolizowane proteiny ryżowe
  • mąka owsiana
  • ekstrakt z galangalu

Biana: Aqua, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated Sunflower Seed Oil Polyglyceryl-3 Esters, Chaenomeles Japonica Seed Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Behentrimonium Methosulfate, Pyrus Cydonia Seed Extract, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil, Brassica Oleracea Italica Seed Oil Polyglyceryl-4 Esters, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, Hydrogenated Sunflower Seed Oil Glyceryl Esters, Kaempferia Galanga Root Extract, Hydrolyzed Jojoba Esters, Benzyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Tocopherol, Phenethyl Alcohol, Sodium Stearoyl Lactylate, Parfum, Dehydroacetic Acid, Hexyl Cinnamal, Citric Acid.

Oatme: Aqua, Cetearyl Alcohol, Dicaprylyl Carbonate, Hydrogenated Sunflower Seed Oil Polyglyceryl-3 Esters, Behentrimonium Methosulfate, Hydrolyzed Oats, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, Hydrogenated Sunflower Seed Oil Glyceryl Esters, Avena Sativa (Oat) Kernel Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Rice Protein, Avena Sativa Kernel Flour, Kaempferia Galanga Root Extract, Hydrolyzed Jojoba Esters, Benzyl Alcohol, Tocopherol, Sodium Stearoyl Lactylate, Parfum, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid.

Działanie.

Emolientowa Biana, dedykowana jest pielęgnacji kosmyków o wysokiej i średniej porowatości, proteinowa Oatme nadaje się do wszystkich typów włosia. Obydwie maski działają mocno dociążająco, wygładzając i intensywnie odżywiając włosy. Stosowane jako ostatni element pielęgnacji, sprawiały, że moje cienkie włosy stawały się oklapnięte i przeciążone – dlatego używałam ich przed myciem szamponem. Używane solo lub w formie podkładu pod olejowanie sprawiały, że włosy zyskiwały nieziemską mięsistość i sypkość. Po ich użyciu nawet końcówki stawały się przyjemnie wygładzone i miękkie. Mam wrażenie, że na dłuższą metę maski zadziałały ochronnie na najniższe partie kosmyków, dzięki czemu końce zyskały na elastyczności, a co za tym idzie – były mocniejsze, mniej się kruszyły i łamały.

Podsumowanie.

Oprócz rewelacyjnego działania, produkty HTC mają jeszcze jedną olbrzymią zaletę: są w pełni biodegradowalne, a to znaczy, że nie zanieczyszczają środowiska, są bezpieczne dla dróg wodnych, zwierząt i roślin. Ideologia marki w 100% pokrywa się z moimi wartościami: kosmetyki ani surowce nie są testowane na zwierzętach, co dla mnie od kilku lat jest kluczowym argumentem przy wyborze produktów pielęgnacyjnych.

Zdążyliście już poznać markę Hairy Tale Comestics? Które z ich produktów okazały się dla Was strzałami w dziesiątkę?:)

Myślę, że najlepszą formą reklamy skuteczności ich kosmetyków są włosy założycielki, Agi – to chyba najpiękniejsze włosie w całym internecie! 🙂

32 komentarze

    1. Maski mają świetny skład, jestem pod wrażeniem. Sama nie stosowałam jeszcze maski do włosów, ale chętnie sprawdzę.

  1. Byłam ciekawa tych kosmetyków od kiedy Aga pisała o planach dotyczących własnej marki na wlosingu. Niestety mimo dobrych opinii nie jestem przekonana do zakupu, ponieważ cenowo wychodzą bardzo niekorzystnie

  2. Zamówiłam Oatme i zastanawiam się czy moje włosy nie będą na nią zbyt cienkie. Jak myślisz? Sprawdzi się?

    1. Ja też mam cienkie włosy – obie maski rzeczywiście przeciążają włosy (co zresztą napisałam w tekście;))
      Moją metodą na ten problem jest stosowanie maski przed myciem szamponem 🙂

      1. Piszesz o nich bardzo zachęcająco, chętnie poznam całą linię tych kosmetyków do włosów. Mojej czuprynie przyda się odrobina luksusu

    1. Ich stacjonarnie nie da się dostać, z tego, co kojarzę – są dostępne w sklepie napieknewlosy.pl

  3. Właśnie skończyłam maskę Biana, używałam jej jako ostatni krok i bardzo dobrze mi się sprawdziła! Jedyna moja uwaga to zapach, dla mnie był mdły. Na szczęście nie utrzymywał się na włosach i był delikatny, więc nie bardzom mam się do czego przyczepić 😀

  4. Uwielbiam maski do włosów, jednak dawno nie trafiłam na nic co urzekłoby mnie na dłużej. Te wydają się warte uwagi.

  5. Hairy Tale Comestics nie znam i nawet się wcześniej z tą marką nie spotkałam, a masek używam więc koniecznie muszę przejrzeć ofertę.

  6. Miałam od nich już dwa produkty, sprawdziły się. I czekam, aż mk się skończą, bym mogła kupić kolejne. Tu akurat z czasem i używaniem, uzależniają do siebie.

Pozostaw odpowiedź TosiMama Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *