Pielęgnacja wokół oczu z marką Make Me Bio. | Rozświetlające serum i krem PRO-AGE BLEND.

Skóra pod oczami to jedna z bardziej delikatnych sfer pielęgnacyjnych twarzy. To właśnie w tym miejscu najbardziej da się poznać, że coś jest nie tak z organizmem – sygnałem alarmowym może być pojawienie się cieni, worków, opuchlizny czy przebarwień. Skóra jest tam bardzo delikatna i wrażliwa, a do tego nie ma za wiele gruczołów łojowych i szybko traci wilgoć przez co często ulega podrażnieniom, szybko się przesusza, ma skłonność do wiotczenia czy tworzenia się sińców.

Pielęgnacja skóry pod oczami wymaga więc stosowania dedykowanych tej sferze specjalnych kosmetyków. Ich składy powinny być na tyle łagodne, by nie podrażniać oka – nikt z nas przecież nie lubi, gdy coś go szczypie czy piecze, a samo oko staje się zaczerwienione i łzawiące 😉

Marka Make Me Bio to polska firma zajmująca się tworzeniem naturalnych kosmetyków. Ich ideologia całkowicie zgadza się z moimi poglądami – kosmetyki nie są testowane na zwierzętach, są za to tworzone na bazie ekstraktów i wyciągów roślinnych, pochodzących z przebadanych i ekologicznych upraw, tłoczonych na zimno i nierafinowanych olejów oraz witamin w czystej postaci.

W swojej ofercie  Make Me Bio ma cztery produkty do pielęgnacji skóry wokół oczu: ogórkowy krem nawilżający i krem PRO-AGE BLEND z marakują i zieloną herbatą oraz serum – ogórkowe rozświetlające i różane chłodzące.

Tym razem sama zdecydowałam się na serum rozświetlające i krem do skóry dojrzałej. Oprócz tego w mojej paczce znalazł się olejek do demakijażu – ale o nim innym razem 😉

Opakowania i konsystencja.

Tak samo krem, jak i serum zamknięte są w małych, dziesięciomililitrowych opakowaniach wykonanych z ciemnego szkła. Krem aplikujemy przy pomocy pompki, serum z kolei – za pośrednictwem metalowego rollera bezpośrednio na skórę.

Powiem szczerze, że w pierwszej chwili pojemność opakowania kremu wprawiła mnie w spore zdziwienie – pomyślałam, że jak na taką cenę, to buteleczka nie jest za duża. Wątpliwości rozwiały się już przy pierwszym użyciu: z ręką na sercu mogę powiedzieć, że produkt jest na tyle gęsty i treściwy, że wystarczy maksymalnie 1/2 pompki, do dokładnie pokryć nim całą okolicę wokół oczu. Konsystencja serum jest z kolei bardzo delikatna, lekko żelowa, dzięki czemu nie jest zbyt rzadka, a to znacząco ułatwia aplikowanie.

Składy.

Serum roświetlające: Aqua, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Glycerin, Macadamia Integrifolia (Makadamia) Seed Oil, Sodium Hyaluronate, Cucumis Sativus Fruit Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Xanthan Gum, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid.

Skład serum rzeczywiście jest lekki, nieobciążający. Znajdziemy w nim:

  • olej jojoba: budową zbliżony do ludzkiego sebum, dobrze się wchłania i jest łagodny dla skóry; działa nawilżająco
  • olej z orzechów makadamia: charakteryzuje się wysokim stężeniem nienasyconych kwasów tłuszczowych; wspiera ochronę przed negatywnym działaniem wolnych rodników oraz działa antybakteryjnie; nawilża i regeneruje
  • ekstrakt z ogórka: działa rewitalizująco i delikatnie złuszcza zrogowaciały naskórek

Krem PRO-AGE BLEND: Aqua, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Cetearyl Alcohol, Polysorbate 60, Glycerin, Helianthus Annuus Seed Oil, Passiflora Incarnata Seed Oil, Sodium Hyaluronate, Olea Europaea Fruit Oil, Cocos Nucifera Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Avena Sativa Meal Extract, Aloe Barbadensis Leaf Powder, Persea Gratissima Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Camellia Sinensis Leaf  Extract, Arnica  Montana Flower Extract, Rubus Idaeus Fruit Extract, Tocopherol, Allantoin, Stearic Acid, Carbomer, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Hydroxide.

Krem bogaty jest w liczne oleje: morelowy, z nasion marakui, oliwę z oliwek, kokosowy, masło shea, awokado, pszeniczny i arganowy – to właśnie one odpowiedzialne są za treściwą, bogatą konsystencję produktu. Ich zadaniem jest zadbanie o odpowiedni poziom natłuszczenia i odżywienia; mają również chronić przed utratą wilgoci i działaniem czynników zewnętrznych oraz wspomagać procesy regeneracyjne skóry. Oprócz nich w składzie kremu znajdziemy też ekstrakty i wyciągi roślinne: z zielonej herbaty, z nasion owsa, z kwiatów arniki górskiej i owoców maliny, które mają poprawiać wygląd skóry, wzmacniać ją i łagodzić podrażnienia, równocześnie poprawiając jej elastyczność i sprężystość.

Obydwa kosmetyki zawierają w sobie ponadto puder aloesowy, który działa antyoksydacyjnie, nawilżająco i łagodząco; glicerynę, która łagodzi podrażnienia, przyspiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek i dodatkowo ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu ułatwia transport innych substancji w głąb skóry; olej słonecznikowy, który nawilża i regeneruje, działa antyoksydacyjnie i normalizująco oraz witaminę E – silny przeciwutleniacz, który dodatkowo nawilża, natłuszcza, odżywia i wspiera regenerację skóry.

Działanie.

Tak samo krem, jak i serum stosuję od kilku tygodniu, każdego dnia rano. Od samego początku miałam wobec nich olbrzymie oczekiwania. Tym bardziej, że przez zintensyfikowany stres, który mi ostatnio towarzyszył, skóra pod oczami stała się do granic przesuszona, pojawiły się cienie i nowe zmarszczki.

Już od pierwszego użycia miałam wrażenie, że produkty  idealnie ze sobą współgrały. Skóra pod oczami każdorazowo była intensywnie nawilżona – a im grubsza warstwa kremu, tym uczucie ukojenia pozostawało na dłużej. Zestaw idealnie „wchodził” w zagłębienia zmarszczek i stopniowo je wypełniał. Opuchlizna pod oczami również stawała się mniejsza – to zapewne dzięki metalowej kuleczce w rollerze serum, która w rewelacyjny sposób chłodziła, dodatkowo masując tą wrażliwą strefę. Delikatny masaż sprawiał, że skóra była systematycznie ujędrniania i wygładzana.

Podsumowanie.

Stosowane regularnie przez dłuższy czas, kosmetyki sprawiły, że skóra pod oczami stała się bardziej napięta, a zmarszczki rzeczywiście się wygładziły. Efekt nawilżenia i odżywienia jest wyczuwalny przez cały dzień – skóra pozostaje miękka i mięsista do samego wieczora, dzięki czemu spojrzenie staje się jakby mniej zmęczone – zyskuje młody wygląd i rozświetlenie.

A jak to jest u Was? Stawiacie na dodatkową pielęgnację skóry pod oczami? Po jakie produkty sięgacie najczęściej, by zadbać o tą wrażliwą sferę? 🙂

Na koniec mam też coś dla Was – 5% rabatu od marki Make Me Bio 🙂 Zniżka nalicza się automatycznie po kliknięciu w link, jest bezterminowa i dotyczy wszystkich artykułów w sklepie internetowym 🙂

(otworzy się w nowej zakładce)

34 komentarze

  1. Ciekawe! Dzięki! Czy można te kosmetyki dostać tylko przez Internet, czy stacjonarne w drogeriach też? Ja mam koszmarne cienie pod oczami, niczym ich nie mogę zredukować :/

    1. To zależy, skąd jesteś 🙂 Widzę, że Make Me Bio można dostać w Kontigo, w Drogeriach Pigment i w Douglasie 🙂

  2. Muszę napisać, że zdjęcia zrobiłaś fenomenalne! Jak z katalogu!
    Co do kosmetyków, to nie miałam przyjemności jeszcze ich poznać.

  3. ja dobieram kosmetyki pod oczy uważnie bo mam je bardzo wrażliwe. Markę znam jaką opisujesz, ale tych kosmetyków nie udało mi się jeszcze poznac.

  4. O nie miałam pojęcią, ze marka only bio ma w swojej ofercie kosmetyki do pielegnacji oczu. Akurat teraz testuje ich popularną wcierkę 🙂

    1. Jeszcze rok temu wybierałam kremy pod oczy. Teraz kupuję serum i jestem bardziej zadowolona. Nawet efekty są bardziej zauważalne. Tutaj też z miejsca moją uwagę zwróciło serum.

  5. Używałam różnych kremów pod oczy z różnymi efektami. Ale od jakiegoś czasu jestem zadowolona z efektów kremu którego używam. Na razie nie chce go zmienić na inny krem. Ale jakby co, to będę miała na uwadze te które Ty polecasz.

  6. opakowanie serum z czymś mi się kojarzy, ale nie mogę sobie przypomnieć z czym, co do samych produktów to i mi by się przydały, odkąd nosze okulary moja skóra pod oczami jest przesuszona

  7. Bardzo fajnie wykonane zdjęcia, naprawdę mi się podobają. Kosmetyków natomiast nie miałam okazji poznać, może kiedyś.

  8. Ech, zawsze jak znajdę post o kosmetykach pod oczy, to przypomina mi się, jak bardzo ich potrzebuję. Potem zapominam i znowu to samo. Chyba w końcu muszę kupić, a te polecane przez Ciebie podobają mi się, bo najlepsze ihmo są zestawy.

  9. Ja od czasu do czasu kupuję tego typu kosmetyk, użyję kilka razy, a potem zapominam, albo mi się nie chce, a na końcu wyrzucam przeterminowany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *